Oto nastał dzień, właśnie dziś ukaże się waszym oczom mój PIERWSZY oneshot.
Jestem załamana. Jednakże jak na mnie nie jest aż tak tragicznie.
Zapraszam do czytania~!
Cholera jasna. L znów się spóźnia. Zastanawiam się jak długo można jeść ciasto.
-Ryuuzaki! Długo jeszcze?!
-Jefcze chwilche.-odpowiedział mi z pełną buzią.
-Pośpiesz się, zaraz będzie emisja.
-Idę, idę. Nie krzycz.
Zataszczył ze sobą jakiś kilogram ciast i ciasteczek.
-Nie przesadzasz? - zapytałem.
-To jest nic, w porównaniu z tym co jest w mojej sypialni. - odpowiedział uśmiechnięty.
-Aha... To może włączymy już SakuraTV? Program już się zaczął.
-Ok. Usiadł z tacą ciastek przed sobą.
-Kolejny atak. Ciekawe kto tym razem. -powiedział L.
"Misa dobrze się sprawuje."-pomyślałem. Nagle L wyłączył telewizor. Zbliżył się do mnie, i powiedział:
-Zazdroszczę Misie.
-Chyba Misy. Bynajmniej ostatnio tak mówiłeś.
-Nie. Zazdroszczę Misie ciebie. - odparł i pocałował mnie. Odepchnąłem go szybko.
-Ryuuzaki, co ty robisz?!
-Chciałem cie pocałować.
-Ale czemu?! Odbiło ci?!
-Nie. -W takim razie dlaczego mnie pocałowałeś?
-Bo cie kocham.-powiedział i wyszedł z pokoju.
-Ryuuzaki! Poczekaj. -krzyknąłem i złapałem go za rękę.
-Ale po co?
-Rozgryzłeś mnie, ja też cie kocham.- odparłem i pocałowałem go namiętnie. Potem poszliśmy do jego pokoju. Rzuciłem go na łóżko i zdjąłem mu jego białą koszulkę. Przejechałem ręką po jego torsie. Pomimo tego, że jadł dużo słodyczy, był dość umięśniony. Przytuliłem się do niego. L przejął kontrolę, przerzucił mnie na plecy i zerwał ze mnie koszulę. Dosłownie. Leżała teraz porwana na podłodze. Zaczął zdejmować mi spodnie. Jego ręce były takie...takie silne. Całował mnie po brzuchu, i każdej innej części ciała, którą rozbierał. Dotarł do moich bokserek, ale nie zdjął ich.
-Nie mogę. Nie chcę, żeby to tak wyglądało. Kocham cię.
Pocałowałem go, leżeliśmy tak do rana. Wreszcie czułem się kochany.
Z racji tego, że właśnie się duszę nawet tego nie skomentuje.
Nie wiem co mną wtedy prowadziło, ale płacze ze śmiechu zawsze gdy to czytam.
Było minęło, teraz jest o wiele lepiej. Bynajmniej tak mi się wydaje.
Do następnego wpisu~!♥
